O spotkaniu, które musi dojrzeć

Łk 24, 35-48

 «Macie tu coś do jedzenia?»

Czytanie jest wczorajsze, a wpis dzisiejszy. Musiało to popracować. To jest w ogóle fenomen Pisma Świętego, że nie od razu odkrywa to, czym się dla mnie staje. Czasem trzeba przemyśleć jakieś zdanie, jakiś fragment. Czas wytłuszcza i pogrubia esencję tego, co litery chcą powiedzieć.
Jezus Zmartwychwstały, spotkany po raz kolejny. Uczniowie, którzy mieli coś, co nazwałbym roboczo rutyną Jego wyjątkowości, są po raz kolejny tak samo zaskoczeni. Cuda się działy, byli ich świadkami, w Jego imieniu wypędzali złe duchy, a mimo to nie są w stanie zrozumieć, tego co się dzieje. Po ludzku to ich przekroczyło. To jest kojące. Zazwyczaj kiedy dzieją się rzeczy nagłe,  niekoniecznie chciane nachodzi mnie czasami zwątpienie.  Chociaż zwątpienie nadchodzi częściej, kiedy nic się nie dzieje. to jednak inny temat – duchowej flauty. Oni także nie dostrzegali tego, że w chwili najcięższej próbny, On jest między nimi. Tak samo namacalny fizycznie, tak samo ludzki.

Potem przyszło oświecenie. Po spotkaniu, po czasie, Wytłuszczył się sens tego, co napisane. Najpierw jednak musiało dojść do spotkania.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *