Jest taka tradycja w Kościele – chodzi o zapowiedzi przedślubne. Nie znam do końca jej genezy, ale rozumiem, że jest to istotny komunikat dla wspólnoty. Ma zabezpieczać wspólnotę oraz Sakrament Małżeństwa.
Mnie osobiście bardzo ona porusza. Oto młodzi ludzie będą chcieli iść przez resztę życia ze sobą. Przed nimi jedno z największych wydarzeń – założą rodzinę. Obwieszczają, że nadchodzi dzień wielkiej radości, dzień wesela. Będą od tej pory już razem. Będą w miłości i szczęściu, ale także w sytuacjach mniej komfortowych, bo wspólne życie to także troski – troski, które dzielone na dwoje ważą mniej. Chociaż tutaj dzielone na troje – do małżeństwa zaprasza się Chrystusa Pana.
Dwoje młodych ludzi, uniesionych szaleństwem serca, rzuca wyzwanie rzeczywistości – do końca życia razem. Nie mamy pewności, co będzie jutro, ale miłość nadaje perspektywom pewności: razem, kochając się, na pewno sobie poradzimy. Będę miał Ciebie, a Ty będziesz mieć mnie.
W Kościele rodzina budowana jest w oparciu o sakrament, dlatego ma to wymiar materialny, ale także duchowy.
Dzisiejsze czytanie mówi o chwastach i pszenicy. Patrząc na swoje małżeństwo, widzę, że to ono wymaga stałej czujności i dbania o to, żeby ogród naszego życia był uprawiany z troską. Troską o to, aby chwasty, które się pojawiają, nie wzrastały. Życie małżeńskie to stała kultywacja zasianego ziarna – ziarna miłości. To zadanie dla dwojga, musimy być zaangażowani w to razem. Zaangażowani razem z Bogiem, co daje punkt odniesienia i daje poczucie spokoju, ale Bóg zostawia nadal przestrzeń dla nas, abyśmy pracowali, troszcząc się o siebie, o ogród naszego życia i o owoce naszych serc.

Dodaj komentarz